• Blog
  • Czy wiesz, że… dziecka nie można przyzwyczaić do noszenia?

    nauka wiązania chusty w Gliwicach

    Przypuszczam, że każda mama chociaż raz słyszała „nie noś bo przyzwyczaisz”. Czy babcie (od których zazwyczaj pochodzi to zdanie) tego chcą czy nie, fakty mówią coś zupełnie innego. Przecież przez 9 miesięcy życia płodowego dziecko nieustannie było przez nas noszone a więc już urodziło się przyzwyczajone.  Przez cały ten czas dziecko również słyszało bicie naszego serca i szum oddechu. Czy zatem możemy je jeszcze bardziej przyzwyczaić do bliskości mamy i kołysania blisko serca?

    Urodzony w terminie noworodek – fizjologiczny wcześniak?

    A więc człowiek rodzi się jako noszak. Jednak to nie jedyny argument stojący za noszeniem dzieci a zwłaszcza za kangurowaniem noworodka. Aby zrozumieć więcej warto zanurzyć się na chwilę w historii..

    W wyniku ewolucji w budowie człowieka zaszło wiele zmian. Zwłaszcza przyjęcie przez człowieka pozycji dwunożnej dawno dawno temu wpłynęło na zmianę kształtu kości miednicy a w tym na kanał rodny, co utrudniło poród. Dodatkowo mózg ludzki powiększył się. Ogół tych zmian sprawił, że dziecko ludzkie, które przychodzi na świat, jest tzw. fizjologicznym wcześniakiem. Przez długi czas od urodzenia nie jest w stanie samo funkcjonować a zwłaszcza podążać za matką (źródłem pożywienia) jak robią to np. cielątko lub źrebię. Jeśliby dziecko miało urodzić się w pełni dojrzałe to nastąpiłoby to wiele miesięcy później, a wtedy rozmiar chociażby główki dziecka uniemożliwiłby poród drogą naturalną. Zatem, aby dziecko mogło przejść przez drogi rodne, musi rodzić się „niedojrzałe”.

    Przez kilkanaście miesięcy po porodzie nadal dojrzewają system nerwowy, trawienny itd. Dziecko jest w tym okresie bezwzględnie zależne od dorosłych, a także ma ogromną potrzebę kontaktu fizycznego. Taką potrzebę może zaspokoić chustonoszenie (a także współspanie w nocy).

    Chusta (lub nosidełko) nazywana przez niektórych nawet „macicą z widokiem” jest doskonałym inkubatorem, w którego zaciszu, słuchając głosu i oddechu mamy oraz bicia jej serca dziecko może dojrzeć a ramiona mamy są naturalnym i najbliższym noworodkowi miejscem. Mamy więc idealne narzędzie aby donosić swojego „wcześniaczka”:)

    A więc drogie mamy, oczywiście korzystajmy z mądrości życiowej naszych mam i babć, ale przede wszystkim słuchajmy siebie i róbmy swoje no i oczywiście nośmy nasze pociechy 🙂

     

    IMG_9464

     

    Podczas pisania korzystałam:

    Nosimy nasze dziecko, Claude Didierjean-Jouveau, Warszawa 2010.

    Co tam się dzieje?, Lise Eliot, Poznań 2003.

     

     

  • Blog
  • Plecak prosty

    nauka wiązania chusty w Gliwicach

    Plecak prosty to bardzo korzystne wiązanie wspierające zarówno prawidłową postawę rodzica jak i dziecka. Można w nim nosić dzieci od urodzenia, chociaż nie jest zalecany dla wcześniaków. Rodzicowi zapewnia równomierne rozłożenie ciężaru na plecach a dziecku odpowiednią postawę (postawę zgięciowo-odwiedzeniową).

    1. Znajduję środek  chusty, następnie rozkładam ją na płaskiej powierzchi (kanapa, stół, podłoga itp.) i kładę na niej dziecko tak, aby chusta sięgała jego szyi.

    2. Marszczę chustę zaczynając od dolnej krawędzi w kierunku pupy dziecka, następnie podwijam materiał pod pupę (podwijając miednicę dziecka) aby nóżki ugięły się w stawach kolanowych i biodrowych. Napięty materiał przytrzymuję prawą ręką pod szyją dziecka. Uzyskałam tzw. tobołek, im bardziej zwarty tym lepszy.

    3. Przekładam poły chusty aby znalazły się po mojej prawej stronie.

    4. Lewą ręką sięgam pod plecami dziecka aż do główki, (tzw. podchwyt), następnie „wrzucam” tobołek na lewe ramię.

    5. Przekładam prawą połę do prawej ręki osłanając lewą dłonią twarz dziecka.

    6. Napinam górną krawędź chusty, następnie robię kaczy kuper i tzymając poły na wysokości mostka opuszczam dzicko niżej. NIE POCHYLAM SIĘ. Ponownie napinam górną krawędź i rozpoczynam dociąganie chusty.

    7. Dociągam chustę rozpoczynając od napięcia górnej krawędzi. Trzymam jedną rękę wyłącznie górne krawędzie chusty (dosyć  nisko). Cały czas ciągnę je w dół. Jedną ręką napinam pasmo po paśmie (co 5cm) najpierw jednej poły a później drugiej.

    8. Poprawiam napięcie górnej krawędzi. Dziecko w plecaczku powinno być na tyle nisko, aby górna krawędź tworzyła uśmiech 😉

    9. Skręcam lekko poły i przekładam je do tyłu przeciągając najpierw nad nóżkami, krzyżując pod pupą a następnie przekładam pod nóżkami dziecka. Przekładam poły do przodu, sprawdzam czy nie pozostały luzy. Przed związaniem końców chusty przeczesuję je palcami. Związuję poły chusty z przodu węzłem płaskim.

     

    UWAGI

    Tylko dociągnięta chusta daje wystarczające wsparcie kręgosłupowi.

    Ważne aby poły chusty poprowadzone zostały pod pupą dziecka a nie przez doły podkolanowe.

     

  • Porady chustowe
  • Moja pierwsza chusta, czyli co wybrać na początek przygody z chustonoszeniem?

    wiązanie chusty Gliwice

    Pamiętam ile czasu zajęło mi szukanie informacji o tym jaką chustę kupić na początek dla mojego będącego jeszcze wtedy w zarodku malucha. Nie mogę powiedzieć, że poszukiwanie informacji było męczące czy irytujące. Mam taką ciężką czasem do zniesienia cechę, która nie da mi zaznać spokoju duszy dopóki nie dowiem się dlaczego coś ma być tak a nie ineczej.. A więc po przewertowaniu dziesiątek stron, które wytłumaczyły mi wyższość splotu skośno-krzyżowego nad splotem prostym i różnicę między kieszonką a kangurem mogłam spokojnie podjąć dezyzję o zakupie pierwszej chusty.

    Najlepsza chusta na początek:

    • tkana splotem skośno-krzyżowym (lub diamentowym) – taki splot zapewnia łatwe dociąganie i dobre otulenie dziecka chustą
    • bawełniana (bawełna 100%)
    • pasiasta – różnokolorowe lub różnej szerokości pasy pozwalają znaleźć krawędź, która wymaga dociągnięcia
    • używana – bo jest wymiętolona, mięciutka i łatwa w dociąganiu 🙂
    • popularna długość dla początkujących to 4,6. Sama zaczynałam (nie licząc pięciometrowego elastyka) od 4,2, która to długość umożliwiała mi na wiązanie kieszonki, kangura i w końcu noszenie małej na plecach w plecaku prostym.
    • alternatywnie chusta elastyczna – w moim odczuciu jest super łatwa w obsłudze, ale sprawdza się wyłącznie na początku przy noworodkach i małych niemowlętach. Gdy mój maluszek osiągnął ok 6kg chusta elastyczna zaczęła doprowadzać mnie do szału, gdyż spężynowała.
  • Blog
  • Tulimy w kieszonce..na plecach!

    wiązanie chusty Gliwice

    Tak, tak, kieszonka, nie pomyliłam się 😉 Dlaczego? Ano z powodu niezwykle błahego – wtedy tylko kieszonkę potrafiłam zamotać tacie na plecach 🙂 Nie wyszło źle, powiedziałabym nawet wyszło nieźle. Dziecię przespało całe wyjście na szczyt. Zejście również przespało chociaż już w kieszonce z przodu.

    P.S. Nie róbcie tego w domu! O tym dlaczego już niebawem 🙂